Kurator SpadkuKurator · Spadkobiercy
Wróć do bloga

Jeden ze spadkobierców mieszka w mieszkaniu ze spadku — czy musi płacić pozostałym?

Mieszkanie ze spadku, w którym zostaje jeden ze spadkobierców: kto ponosi opłaty, kiedy pozostali mogą żądać wynagrodzenia, jak rozliczyć remonty i jak to uporządkować przed działem.

4 min czytania
Jasny salon w mieszkaniu z parkietem i dużym oknem

Po śmierci rodzica w mieszkaniu zostaje jedno z dzieci — bo tam mieszkało, bo się opiekowało, bo „tak wyszło". Reszta rodzeństwa nie ma nic przeciwko, dopóki nie pojawia się pytanie o pieniądze: czy ten, kto mieszka, powinien coś płacić? A kto pokrywa czynsz i remonty? To jedno z najczęstszych źródeł rodzinnych sporów — i zwykle zaczyna się od niedomówień, a nie od złej woli.

Do czasu działu mieszkanie należy do wszystkich.

Dopóki spadek nie zostanie podzielony, mieszkanie nie należy do tego, kto w nim mieszka. Jest wspólne dla wszystkich spadkobierców, każdego w jego udziale — a do takiej wspólności stosuje się odpowiednio przepisy o współwłasności. To, że ktoś mieszkał tam przed śmiercią spadkodawcy albo że dłużej się nim zajmował, nie daje mu automatycznie większego prawa do lokalu.

Czy może tam zostać?

Tak. Każdy ze współwłaścicieli ma prawo korzystania z rzeczy wspólnej — w takim zakresie, w jakim nie wyłącza to uprawnień pozostałych. Spadkobierca, który mieszka w mieszkaniu, nie musi się z niego wyprowadzać tylko dlatego, że spadek jest otwarty.

Granica jest jednak istotna: korzystanie nie może oznaczać wykluczenia pozostałych. Gdy jedna osoba zajmuje całość i nie dopuszcza do niej nikogo innego, pojawia się podstawa do roszczeń.

Kto ponosi opłaty?

Zasada ogólna jest prosta: koszty związane z rzeczą wspólną ponoszą współwłaściciele proporcjonalnie do swoich udziałów. W praktyce rozkłada się to tak:

KosztKto zwykle go ponosi?
Czynsz, fundusz remontowy, podatek od nieruchomości.Wszyscy spadkobiercy, proporcjonalnie do udziałów.
Media zależne od zużycia (prąd, gaz, woda, ogrzewanie).Zazwyczaj osoba, która mieszka i faktycznie z nich korzysta.
Remont podtrzymujący stan lokalu (np. awaria instalacji).Wszyscy, proporcjonalnie — to ciężar rzeczy wspólnej.
Ulepszenia „dla siebie" (nowa kuchnia, wymiana podłóg).Ten, kto je zrobił — rozliczenie bywa sporne.

To jednak zasady ogólne. Konkretna sprawa może wyglądać inaczej, zwłaszcza gdy rodzina wcześniej inaczej się umówiła.

Wynagrodzenie za korzystanie z mieszkania.

Gdy jeden spadkobierca korzysta z mieszkania ponad swój udział — a pozostali nie mogą z niego korzystać — mogą oni domagać się wynagrodzenia za to korzystanie. Zwykle odpowiada ono tej części, o którą pozostali są „pozbawieni", i bywa odnoszone do rynkowego czynszu.

Kilka zastrzeżeń, które warto znać:

  • wynagrodzenie nie wynika automatycznie z samego faktu mieszkania w lokalu — zależy od tego, czy pozostali sprzeciwiają się takiemu korzystaniu i czy mogą realnie z niego korzystać,
  • przy rozliczeniu ma znaczenie, od kiedy pozostali o nie wystąpili,
  • jeśli rodzina wcześniej ustaliła, że ktoś mieszka za darmo (np. z opieki nad rodzicem), warto to spisać, żeby po latach nie było sporu.

Remonty i nakłady — jak je rozliczyć?

Jeżeli spadkobierca włożył własne pieniądze w mieszkanie, może je rozliczyć przy dziale spadku albo w osobnym rozliczeniu z pozostałymi. Kluczowe jest udokumentowanie: faktury, rachunki, umowy z wykonawcami, przelewy. Bez dokumentów trudno udowodnić, ile i na co wydano. Inaczej ocenia się też zwykłe utrzymanie lokalu, a inaczej podniesienie jego standardu ponad potrzebę.

Jak to uporządkować, zanim urośnie do sporu?

Najlepsze rozwiązanie jest zwykle proste i spisane. Warto porozumieć się na piśmie co do tego, że:

  1. kto mieszka w lokalu i na jakich zasadach,
  2. jakie opłaty ponosi mieszkający, a jakie wszyscy wspólnie,
  3. czy i ile płaci pozostałym za korzystanie (albo że korzysta bezpłatnie — i do kiedy),
  4. jak rozliczą wcześniejsze i przyszłe remonty.

Takie porozumienie nie rozwiązuje całego spadku, ale odbiera paliwo sporom. Gdy dojść do niego nie sposób, możliwa jest droga sądowa — a docelowo i tak potrzebny będzie dział spadku, w którym mieszkanie przyznaje się jednej osobie ze spłatą pozostałych albo sprzedaje i dzieli pieniądze. Gdy impas trwa, rozwiązaniem bywa zniesienie współwłasności, a gdy ktoś chce wyjść szybciej — sprzedaż swojego udziału.

Zanim rodzina trafi do sądu, warto spróbować mediacji — rozmowa z kimś bezstronnym często załatwia więcej niż kilka lat procesu.

Moja rola w takiej sprawie.

Pomagam uporządkować i policzyć: ustalić udziały, zebrać rozliczenia opłat i nakładów, przygotować propozycję porozumienia i poprowadzić rozmowy tak, by nie zaostrzać konfliktu. Samo dochodzenie roszczeń przed sądem to osobna droga — przygotowuję sprawę tak, aby liczby i dokumenty były uporządkowane, zanim się na nią wejdzie.

Nie wiesz, od czego zacząć?

Opisz sprawę w kilku zdaniach. Odpowiem rzeczowo, co można zrobić i w jakiej kolejności — bez zobowiązań z Twojej strony.

Opisz swoją sprawę